Ehhh… te konsole!
Nie mogłem się powstrzymać. Sentyment wziął nade mną górę i nie mogłem już nic zrobić. Wygrało dziecko, które ukrywa się gdzieś w moim ciele
Ale zacznijmy od początku.
Pamiętam przełom roku 1998 – 1999…
Wtedy to postanowiłem namówić rodziców na kupno maszynki do grania. Byłem przekonany, że właśnie tego mi brakuje, a gdy wszyscy kumple dookoła zaczęli kupować PC’ty i grali w te swoje ‘kłejki’, ’starkrafty’, a później ‘half-lajfy’ itd. zacząłem marzyć o możliwości poznania świata elektronicznej rozrywki. Szybko doszedłem do wniosku, że komputer będzie wydatkiem zbyt dużym na możliwości domowego budżetu, a skoro potrzebowałem jedynie narzędzia do grania, to powinienem skupić się na konsoli!
W tym czasie swe triumfy święciła maszynka od Sony’ego.
Tzw. PSX vel plejstejszyn vel plejak, był już na rynku od 3 lat i zdążył wyrobić sobie konkretną opinię. Wielka biblioteka gier, ciekawe i miodne tytuły. Postanowiłem ubłagać ojca. Zadanie nie było łatwe, ale po kilku miesiącach (haha) w końcu się udało. 1999 rok. Wyruszyliśmy w małą podróż do Wrocławia, na największą chyba (w tamtych czasach) w południowej Polsce giełdę komputerową. Odbywała się ona w stołówce Politechniki. Budynek spory, a kolejka do środka ciągnęła się przez kilkadziesiąt metrów po krętym chodniku. Po kilkunastu minutach stania i odsyłania kolejnych gości oferujących “tanie gry na PC/PSX/Saturna!”, rozdających setki ulotek z ofertami kupna zestawów komputerowych i konsol oraz wykupieniu biletu wstępu, wpadliśmy do środka gdzie roiło się od stoisk i fanów elektroniki. Nawiasem mówiąc takiej kolebki wszelkiego piractwa w życiu nie widziałem
. Jakiś czas później policja zrobiła nalot i więcej o giełdzie nie słyszałem (ale podobno nadal funkcjonuje w każdą niedzielę od 8 rano). Przeszliśmy chyba cały budynek i niestety nie znaleźliśmy konsoli w odpowiadającej nam cenie. Wszystkie kosztowały ok. 500 do 600 zł (nowa w sklepie kosztowała 699zł). Wzdłuż umownych alejek ’sprzedający’ porozstawiali swoje stoiska. Pirackie gry, programy, nieoryginalny sprzęt, podróbki z chin itd. Co chwile ktoś krzyczał tekst w stylu “najtańsze gry na PSX’a tylko u mnie! zapraszam!!!”. W innej części sali urzędowali ‘technicy’. Na stołach leżało pełno wszelkiego rodzaju sprzętu. Naprawiali, przerabiali… w powietrzu unosił się zapach cyny i przypalonej kalafonii. Gotowe konsole pakowano w ich pudła i sprzedawano na stoisku obok. Wszystko na oczach ludzi. To były czasy! Postanowiliśmy tam spróbować. Po krótkiej rozmowie z panem okazało się, że ma coś dla nas. Prawie nowa konsola z padniętym laserem. Brzmiało nieciekawie, ale pan powiedział, że za chwilkę wymieni przy nas laser i wypróbujemy czy działa. Kiedy dowiedział się, że to będzie moja pierwsza konsola z prawdziwego zdarzenia (nie jakiś tam pegasus), od razu wziął się do roboty. Rzucił kilka żartów, trochę poprzeklinał kiedy coś mu nie chciało się odkręcić i za 15 minut konsolka była skręcona i gotowa do podłączenia. Uruchomiła się bez problemu, odczytała grę, zapisała stan na karcie pamięci – było ok.
Przyszedł czas na cenę zestawu. “Jako, że jest używana i po naprawie, policzę tylko robociznę.. hmm… 450 zł i dorzucę Wam tą kartę pamięci i ze dwie gierki”. No kurczę, to było to! Próba targowania się wyszła nam na dobre, bo ostateczna cena stanęła na 400 zł. “Pakujemy sprzęt i uciekamy zanim facet się rozmyśli! “. Pewnie i tak wyszedł na plus (kupił uszkodzoną konsolę za jakieś 100 zł, dołożył 100 na laser i sprzedał całość za 400
), ale co tam. Jak dla mnie było ok. Nie mogłem doczekać się powrotu do domu. Całą drogę grzebałem w pudełku z maszynką i jej okablowaniem, oryginalnym dual shockiem i dodatkowym, zwyczajnym padem oraz kartą pamięci. Do tego dostałem Drivera i Tomb Raidera 3. Nawet nie zwróciłem uwagi na fakt, że konsolka jest przerobiona czipem umożliwiającym odtwarzanie kopii zapasowych gier
Wpadłem do domu, podłączyłem wszystko i oddałem się przyjemności grania. Driver okazał się tytułem genialnym Tomb Raider 3 był dla niedoświadczonego nastolatka dość trudnym tytułem, ale cholernie mnie wciągnął. Zacząłem kolekcjonować czasopisma poświęcone PS1. Do dziś mam cały stos archiwalnych numerów Neo Plus. Później przyszedł czas na fascynację serią Resident Evil, Final Fantasy, Tekken, TOCA, Gran Turismo, Syphon Filter… pokochałem japońskie gry rpg i horrory oraz MGS’a
. Czapkę z głowy zmiótł mi Silent Hill. W tą chorą grę bałem się grać, ale stałem się wielkim fanem serii. Do dziś pamiętam mecze w Tekken 3 z bratem, Elmosem i innymi kumplami, którzy od czasu do czasu wpadali popykać na konsolce. To był świetny okres w moim życiu, zapamiętam go już na zawsze. Konsola służyła mi bardzo długo i nie miałem z nią żadnych większych problemów (oprócz spalonych portów, które zawdzięczam wadliwej karcie pamięci kupionej w Media Markt
).
Dochodząc do sedna tego postu… znów to zrobiłem. Po 8 latach od premiery (lol) zakupiłem PS2 (dzięki Ci, Mrozu!). Znów się zacznie – powrót do starych, dobrych czasów. Nadrobimy zaległości, pogramy w kontynuacje moich ulubionych tytułów. Znając życie za kolejne 8 lat zakupię jakiegoś ‘nextgena’, który w tym momencie jest na topie (PS3 lub X360). No cóż, nie będę w stanie się powstrzymać! Poza tym granie na PC to już nie jest to samo. Strasznie ‘bezduszna’ maszyna…
Pozdrawiam wszystkich wielbicieli elektronicznej rozrywki!


w dniu 20 maj 2008 w dniu 20:43
Ostatnio tez sie zastanawialem nad zkupem konsolki, zeby sobie pyknac od czasu do czasu wieczorna pora. Mysle o Xbox albo PS3. Ostatnio Zioo podeslal mi trailer z Killzone na PS3 i powiem, ze byloby milo rzucic okiem na kilku Hellgastow. Slabo mi ida strzelanki na padzie…trzeba bedzie sie wyrobic kiedys.
. Nigdy nie sprzedalem niczego ze swoich zbiorow, podreczniki i figsy…kto wie, moze jeszcze do tego wroce.
Podobnie jak Ty moglbym opisac swoja pasje do RPG i Warzone…ehhh
Tekken tuz przed Kompania Braci weekendowa pora i cotygodniowe zmiany postaci przez Jerrego, to bylo to
w dniu 20 maj 2008 w dniu 22:20
Ja za to nie zapomnę niesławnej “drapaczki”
Szkoda, że nie miałem wtedy kamery. Mielibyśmy teraz ubaw. To było naprawdę niesamowite
Również nie potrafię ‘wyrobić’ się w fpp na padzie. Kiedyś było łatwiej, pamiętasz Call of Duty na multiplayer (na podzielonym ekranie)? Jakoś człowiekowi szło. Teraz próbuję przejść pierwszego Killzone i mam cholerne problemy z koordynacją palców xD Ale za to już niebawem usiądę do mojego ukochanego Final Fantasy. Oj, zapowiada się dłuuuugi weekend. Jerry faktycznie nie potrafił znaleźć sposobu na Paula… hehe, to było wieki temu!
w dniu 27 maj 2008 w dniu 16:48
Drapaczka byla w deske, juz zapomnialem o niej…to byl jakis tik nerwowy ;o
Najpierw Kompania Braci, pozniej Tekken, to bylo to !