Wiosna, część 3.

Uwielbiam obserwować budzącą się do życia przyrodę. Po długim, zimowym śnie przyszedł czas na intensywny rozkwit. W mgnieniu oka wybuchła bomba kolorów i zapachów. Zabiegani i zajęci codziennością, łatwo możemy przegapić ten moment. Przeżywszy zaledwie (a może już?) ćwierć wieku, zdałem sobie sprawę z tego, że życie to nie pościg za mamoną i statusem społecznym. Życie to nauka, obserwacja i celebracja otaczającego nas piękna. Nie chcę brać udziału w wyścigu szczurów, zbyt wiele się przez to traci. Zastanówcie się kiedy ostatnio leżeliście na chłodnej trawie? Otoczeni zielenią i zapachami kwitnących drzew wsłuchiwaliście się w piękny śpiew ptaków (dopiero tutaj, w Warku usłyszałem coś więcej od ćwierkania gutyńskich wróbli), obserwowaliście jak słońce powoli chowa się za czubkami drzew, a niebo pieści oczy paletą milionów barw od jasnoniebieskiego, po głęboką czerwień i biel chmur. Wszystkie zmysły są bombardowane setkami bodźców. Zapach jest tak intensywny i słodki, że po zamknięciu oczu odpływamy natychmiastowo ku marzeniom. Wiosenny wiatr gładzi czoło, wplątuje się we włosy, szepcze historie o jakich nam się nie śniło - “gdzie to on nie był, czego nie widział…”. Coś niesamowitego!

Proponuję czasami przystanąć… chociaż na małą chwilkę. Spojrzeć w niebo, rozejrzeć się dookoła. Zastanowić się “dokąd zmierzam?” i czy nie tracę zbyt wiele, pochłonięty liczeniem pieniędzy z kolejnych kontraktów, które zdobywam, brnąc do celu nawet “po trupach”? W końcu pewnego dnia oprzytomniejesz i kiedy nadejdzie jesień życia zdasz sobie sprawę z tego, że zmarnowałeś swój czas. Przeleciał Ci przez palce i nic już nie jesteś w stanie z tym zrobić. Zwolnijcie troszkę…

____

Tak moi mili, proces rozkwitu już się zaczął. Trwa od ładnych parunastu dni. Ale dopiero niedawno pąki zamieniły się w kwiaty. Chodząc po okolicy z aparatem nie mogłem nie pokazać Wam paru dowodów na to, że wiosna już tu jest i ma się dobrze. Kto przegapił ten moment, ten ciapa :)

Na początek rododendron, którego uratowałem przed niechybną śmiercią w cieniu świerka. Zmarniał nam srogo, ale po przeniesieniu w nowe miejsce szybko wraca do zdrowia. Kto czytał poprzednie wpisy o wiośnie wie o co kaman…

Azalia także zakończyła swój sen:

A to sławetne drzewo, o którym pisałem już wcześniej i zamieszczałem jego zdjęcia (można sobie porównać)? Zupełnie inne od wszystkich drzew w okolicy. Jego zagadka nie stanowi już dla mnie tajemnicy. Poszperałem w internecie i znalazłem odpowiedź :). Drzewo to rośnie na łące, w sąsiedztwie starego parku dworskiego. Właśnie zaczyna kwitnąć. Po pewnym czasie całe będzie porośnięte białymi kwiatami, liście mienią się w słońcu srebrzystą barwą. Cudo… jesienią czeka je gruntowna odnowa. Musimy usunąć zbędne gałęzie, doprowadzić wszystko do porządku. Teraz jest za późno, nadmierna ingerencja w okresie kwitnięcia może zniszczyć ten okaz. Na terenie starego parku znalazłem dwa młodziutkie szczepy tego drzewa. Samosiejki? Możliwe… są bardzo młode, a parkiem tym od wielu lat nikt się nie zajmuje. Jest to odmiana jaśminowca. Bardzo ładnie wygląda kiedy jest zadbany. Poczekajcie tylko aż w pełni zakwitnie!

Dla Sylwika.

Posted in Pamiętnik.

3 Responses to “Wiosna, część 3.”

  1. keyjeysi Says:

    Dobrze napisane Luc, moglbys to napisac Markowi albo mu wysle linka…zauwazylem, ze to samo mozna odczuc w roznych czesciach swiata, bynalmniej w Szkocji. Dwa tygodnie temu wybralem sie wieczorem z Mario na Waterfront w Dundee. Niebywaly widok, panorama miasta (u mnie na blogu jest zdjecie w nocy) z zachodzacym sloncem. Caly urok sytuacji polegal na tym, ze mozna bylo zobaczyc jak slonce chowalo sie za horyzontem, byly to sekundy. Na trawie dzisiaj lezakowalem czekajac na autobus z Brechin do Dundee. Mielismy Field Trip do House of Dun i ogladalismy strefe konserwacyjna z unikatowym budynkiem zbudowanym z gliny. Do tego byl tam warsztat na temat budowania w tradycyjny sposob, wszystko w otoczeniu budzacej sie do zycia natury.
    Czekam nieciepliwie na lato w Szkocji, wybiore sie ze znajomymi w Highlandy, musze w koncu zobaczyc braveheartowe wrzosowiska.

  2. mithrill Says:

    Ooo, to musi być coś pięknego. Szkocja właśnie zawsze kojarzyła mi się z pagórkowatymi terenami, rozsianymi wszędzie zamkami i siedzibami klanów, jeziorami… obrazki jak z Rob Roya, Bravehearta czy “Nieśmiertelnego” (Highlander). Po prostu sweet! ^^

  3. keyjeysi Says:

    Najlepsze sa pola wrzosowe, wyobraz sobie, ze to wyglada jak wzburzone morze purpury i zolci, niebywale :)

Leave a Reply