Internetowa znieczulica.
kwiecień 18, 2008 — mithrillObejrzałem wczoraj pewien film, który po raz kolejny zmusił mnie do refleksji. Aby zrozumieć o co chodzi, najpierw powinniście odwiedzić stronę www.killwithme.com
Jakiego dokonaliście wyboru? Czy ciekawość wzięła górę? Otóż to - w 90% przypadków internauci klikną w link i dalej do zawartości. Każdy ma pewnego rodzaju “słabość” do przemocy, mocnych wrażeń. Sam film nie jest dziełem wybitnym, ale porusza ciekawy problem. Już tłumaczę o co chodzi (oczywiście nie będę zdradzał ważnych dla fabuły rzeczy).
Film opowiada o agentce FBI, która pracuje w dziale ‘zwalczania przestępczości internetowej’ w Portland. Jest ona rozumiana pod bardzo szerokim kątem. Od nielegalnego rozpowszechniania materiałów chronionych prawem, po pedofilię, hackerów, sprzedaż narkotyków itd. Razem ze swoim partnerem z pokoju przesiadują nocami przed monitorami, tropiąc w sieci wszelakich przestępców.
Widać, że sztukę tą mają opanowaną do perfekcji (jak dla mnie aż za dobrze… to jest właśnie jedna z wad filmu + Windows Vista na każdym kompie xD) i każda noc zdaje się wyglądać tak samo. Zajęcie może nieco monotonne, ale mające ‘wyższy’ cel.
Kolejna zmiana. Wszystko wskazuje, że będzie to jeden z “tych nudnych” dyżurów. Jednak wkrótce agentka Jennifer Marsh otrzymuje cynk od policji o jakiejś podejrzanej stronie. Oczywiście postanawia ją sprawdzić. Po wpisaniu adresu jej oczom ukazuje się rentgenowskie zdjęcie czaszki i czerwony napis KILLWITHME. Przekonana, że zobaczy jakaś kolejną pierdołę, lub jedną z setek mistyfikacji wchodzi na stronkę. Pojawia się obraz wideo nadawany “na żywo” oraz licznik osób odwiedzających stronę. Agentka obserwuje jak mały kot zostaje przyklejony do pułapki na szczury (lepka mata, do której przykleja się gryzoń, zwabiony zapachem kleju, który imituje różne zwierzęce smakołyki, szczur liże matę i zakleja sobie w ten sposób drogi oddechowe - dusi się). Po pewnym czasie zwierzę zdycha. Liczba oglądających wynosi około 200 osób. Szybko okazuje się, że strony tej nie można zablokować, serwery znajdują się w Rosji. Nie można namierzyć IP komputera właściciela strony, ponieważ zorganizował on sobie jakąś mistrzowską, wirtualną sieć, która pozuje na połączenia z różnych zakątków świata itd. Jednym słowem jakiś genialny hacker, który całkowicie uniemożliwił namierzenie swojej osoby i zablokowania strony (każda próba wyłączenia jej kończyła się kolejnym restartem z jakiegoś innego serwera) .
Wieści szybko się roznoszą po internetowej społeczności, a FBI bagatelizuje sprawę sądząc, że to jakiś jednorazowy wybryk, lub doskonale przygotowane, nieprawdziwe przedstawienie. Jednak niebawem strona znów się aktywuje. Tym razem w okienku wideo widzimy uwiązanego mężczyznę. Ma wycięty na torsie napis KILLWITHME, a do żył podłączone jakieś kroplówki. Jennifer obserwuje sytuację. Jest zaszokowana i bezradna. Licznik odwiedzających stronę zaczyna rosnąć. Z każdymi kolejnymi internautami rośnie także prędkość, z jaką dawka płynu uwalniana jest z kroplówek. Facet zaczyna krwawić. Płyn ten zapobiega krzepnięciu krwi. Z każdego otworu w ciele tego biedaka leje się rzadka posoka. Licznik pnie się w górę jak oszalały. Agenci szybko odgadują, że im więcej ludzi odwiedzi stronkę, tym szybciej ofiara umrze. Gdyby nikt nie kliknął na ENTER , lub osób byłoby mniej, zapewne mężczyzna nie doznałby żadnej krzywdy. Niestety kilkanaście tysięcy odwiedzających przyczyniło się do śmierci niewinnego. Internauci są zmieszani. Nie wiedzą, czy to się dzieje na serio, czy może to jakiś dowcip, zwykły filmik. Swoje oburzenie wyrażają pisząc komentarze w shoutbox. Po widowisku stronka znów zawiesza działalność na jakiś czas. W międzyczasie policja informuje opinię publiczną (wbrew opinii i staraniom Marsh), że to, co ludzie widzieli nie było mistyfikacją. Szef FBI w Portland apeluje o bojkot strony. Podkreśla, że każdy, kto dołącza do obserwujących staje się współwinny morderstwa.
Niestety ludzi to nie rusza,a wręcz apel staje się jakby reklamą KWM, o czym ostrzegała główna bohaterka. Kiedy strona znów startuje liczba odwiedzających szybko sięga setek tysięcy. Internauci, głównie jakaś dzieciarnia, z ciekawości wchodzą, chcą sprawdzić kto tym razem jest głównym aktorem przedstawienia. Traktują stronę jako swego rodzaju kolejny filmik na youtube. Zupełnie nie zważają na to, że przyczyniają się do straszliwego cierpienia ofiary (mechanizmy zabijania są coraz bardziej ‘wyrafinowane’). Komentarze w shoutbox są różne. Od potępiających ten czyn, do zupełnie obojętnych. Są nawet idioci przyklaskujący mordercy, wypisujący teksty w stylu “zdychaj wreszcie!”, “czas umierać matkojebco” i tym podobne.
I tutaj właśnie zacząłem zastanawiać się jakby taka sytuacja wyglądała w rzeczywistości. Czy ludzie faktycznie wchodziliby na stronę, świadomie przyczyniając się do śmierci osoby zupełnie im nieznanej i obojętnej. Nie liczę nieświadomych wyświetleń. Patrząc na popularność jaką cieszą się wszelkie filmiki obrazujące przemoc, tzw. “śmierć na żywo”, samobójstwa, wypadki, strony w stylu ogrish i tym podobne, śmiem twierdzić, że tak by było. W filmie morderca zablokował dostęp do strony dla ludzi mających inne IP niż amerykańskie. Warto zastanowić się jak dalece zaawansowana jest ludzka znieczulica. Nie tylko w sieci, ale i w codziennym życiu. Zawsze olewamy to, co nie dotyczy nas. Gorzej, jak sami znajdziemy się w nieprzyjemnej sytuacji i wtedy nie znajdzie się nikt, kto by pomógł, zainteresował się. Bo po co? Przecież to nie moja sprawa, nie będę się wychylał. Każdy próbuje tylko przeżyć, jak to się mówi, cały i zdrowy… Zatem pytam… jakim kosztem?
Film, który zainspirował tego posta nazywa się Untraceable - Nieuchwytny.

kwiecień 23, 2008 at 1:35 pm
Jestem w 10%
Wiec flimu nie musze widziec…
Problem jest ciekawy, nigdy nie myslalem o tak wysokiej skali ale wkur&^$ mnie niemilosiernie znieczulica i ignorancja, o czym ciagle mowie i pisze a wielu jest takich, ktorzy mi mowia, ze sie czepiam i wymadrzam. Nigdy nie wiesz czy jutro nie bedzies pod mostem albo nie zachorujesz i bedziesz potrzbowal pomocy. Zauwazylem, ze poziom znieczulicy rosnie wraz ze wzrostem bogactwa ludzi, im jestes bogatszy tym bardziej boisz sie, ze ci ktos to zabierze i w ten sposob zamykasz sie w sobie i stajesz sie obojetny na otoczenie. Ewentualnie czasem wrzucisz cos biedakowi siedzacemu na chodniku, zeby sobie humor poprawic. Wielu nie potrafi patrzec dalej niz poza czubek wlasnego nosa…
kwiecień 23, 2008 at 9:51 pm
Dokładnie KJ, ludzie bogaci i obserwujący wszystko z bezpiecznej odległości. Np. z domu, poprzez anonimowy internet. A ile takich przypadków zdarza się we wszelkiego rodzaju organach sprawujących władzę. Kto ogląda “Sprawę dla Reportera”, ten wie o czym piszę. Nie wiem, czy ci ludzie nie wiedzą o tym, że nie są anonimowi przed własnym sumieniem i bytem, który rozliczy nas ze wszystkiego po śmierci (Bóg?). Ale głównie mam na myśli “siebie samego” jako istotę rozumną, posiadającą sumienie i pewne morale. Ludzie ze znieczulicą są osobami bezdusznymi, nie posiadającymi żadnego sumienia, zadufanymi w sobie ignorantami. Dbają tylko i wyłącznie o swój tyłek. Nie można im ufać.