Mithrill’s Manor


Kolejny zawód

Opublikowany w Mjuzik - autor: mithrill na 30 marzec 2008

Mam na myśli nową płytę In Flames, A Sense of Purpose. Strasznie się dziś rozczarowałem słuchając tego dziełka. Jest wtórne, nudne i oklepane. Nie myślałem, że band ten może się aż tak stoczyć. Zdecydowanie odradzam!

No to teraz pozostaje mi liczyć na Children of Bodom. Oby ich nowe dziecko nie okazało się kaszaną. Chociaż kawałek promujący EP nie jest jakiś wybitny… co się dzieje z tymi zespołami?!

Z ciekawszych pozycji w miesiącu marcu ukazały się albumy zespołów Illdisposed, Korpiklaani i Nine Inch Nails. Trzeba będzie przesłuchać aby wydać osąd.

W kwietniu pojawią się m.in. longplaye grup Kalmah (na to czekam najbardziej i już wiem, że się nie zawiodę :P ), Tiamat, 36 Crazyfists, Edenbridge, Deicide. Zobaczymy, czy będzie to udany początek roku. Póki co jest tragicznie.

Plakat & Szczypiorek

Opublikowany w Pamiętnik - autor: mithrill na 24 marzec 2008

Po kolejnym sytym, świątecznym śniadanku coś mnie podkusiło żeby zerknąć na telewizor. Na TVN oczywiście jak każdego dnia leciał ich program poranny. Ci ludzie nawet w święta nie mają wolnego. No ale mniejsza z tym. Akurat za moment miał rozpocząć się temat traktujący o polskim rysowniku, który tworzy w Hollywood plakaty filmowe. Poważna szycha, wytwórnie zabijają się o niego. Z tego co zauważyłem, pan Piotr (nazwiska nie pamiętam, ale uzupełnię tą lukę) stworzył w Photoshopie plakaty do większości hiciorów. Ma charakterystyczny styl, który łatwo wychwycić, a ostatnimi jego majstersztykami są postery do filmów Jestem Legendą i najnowszej superprodukcji Rolanda Emmericha, 10.000 BC.

Do czego zmierzam? Otóż przy pracy nad plakatami do “I am legend” marketingowcy doszli do wniosku, że ciekawie byłoby przedstawić (w sposób znany z oryginalnej wersji z Nowym Jorkiem) różne miasta świata. W specjalnej serii plakatów pojawiły się niektóre stolice Europy, czy Azji. Wszystko tworzone specjalnie przez pana Piotra. Z sentymentu postanowił także uwzględnić Warszawę. Jakież zdziwienie ogarnęło mnie kiedy na ekranie wyświetlono ów plakat. Świetna robota! Idealnie obrazuje klimat filmu. Zupełnie zdewastowany Plac Zamkowy, urwana w połowie Kolumna Zygmunta, zapuszczone kamienice Starego Miasta. Za chwile jednak padła informacja, która zwyczajnie w świecie “rozpierdoliła mój koncept” – jak zwykł mawiać mój współlokator z czasów studenckich. Wyobraźcie sobie, że plakat ten został w Polsce zakazany (nie został dopuszczony do pokazu), ponieważ komuś za bardzo kojarzył się z II wojną światową. O KURWA! Ciemnogród! Cenzura – reaktywacja?! Co się dzieje? Czyżby tylko nasz naród był tak bezgranicznie głupi? Poczułem się jakby grom z jasnego nieba przypierdzielił mi w potylicę. Nic dziwnego, że pan Piotr musiał wyjechać aż do Hollywood. W państwie, w którym po 70 latach nadal wydarzenia z przeszłości uniemożliwiają jakąkolwiek formę tworzenia sztuki pracować się nie da. W państwie, w którym u władzy znajduje się obecnie banda kretynów uważająca, że Teletubisie propagują homoseksualizm, sekciarz rządzi ludźmi zupełnie legalnie i otrzymuje dotacje państwowe na budowę prywatnej szkoły, po czym wyciąga od UE (którą wcześniej obrzucał błotem i wyzywał od tworów szatana) kolejną forsę na wiercenie dziur w ziemi i w końcu w państwie, w którym fanatyzm religijny zupełnie zniewala jakąkolwiek myśl liberalną żyje się ze wstydem. Dziwne, że w innych stolicach plakaty zostały pokazane. Nikomu nie przyszło nawet do głowy żeby blokować plakat reklamujący film, który opowiada o specyficznym kataklizmie. Gdzie wolność wypowiedzi artystycznej? Próbowałem odnaleźć ten projekt, ale nie znalazłem warszawskiego (jak znajdę, to zamieszczę.. o ile zupełnie nie został ocenzurowany). Dla przykładu pokażę Paryż:

Jestem Paryz

No tak, brakuje tylko hitlerowskich czołgów, wielkiego sterowca z nazistowską flagą… istna WWII.

Wierzcie na słowo, że patrząc na Warszawę jakoś nie skojarzyłem tego w pierwszym momencie z II wojną. Zupełnie inny klimat. Raczej przypomina to opuszczone miasto Prypeć nieopodal czarnobylskiej elektrowni atomowej, czy jakiś inny jądrowy kataklizm. No ale… jak już pisałem ludzie w tym kraju myślą inaczej. Ciekawi mnie jak długo jeszcze pamięć o WWII będzie stała na straży? Owszem, pamiętać należy ale nie róbmy ze starej wojenki tematu tabu, nie popadajmy w paranoję! “Plakat został wycofany, ponieważ kojarzył się z drugą wojną światową”… Jezu, to nawet brzmi niedorzecznie. Ciekawy jestem zdania innych osób na ten temat…

 

A w drugiej części posta coś na odreagowanie. Sytuacja typowa dla wielkich, jak i tych mniejszych blokowisk. Każdy chyba był świadkiem podobnej scenki :)

 

Muza na Święta…

Opublikowany w Mjuzik - autor: mithrill na 23 marzec 2008

…czyli klimatyczna Wielkanoc :)

Underoath – Reinventing your exit:

Nickelback – Believe it or not:

Heaven Shall Burn – Endzeit, mocne klimaty:

Audioslave – Your time has come:

Caliban – The Beloved and the Hatred:
As I Lay Dying – Nothing Left:
Arch Enemy – My Apocalypse:
Alexisonfire – Pulmonary Archery, psychole:
Insomnium – Mortal Share:
Bleeding Through – Kill To Believe:
Yellowcard – Breathing (co za lolowaty teledysk!):

Idziemy na zakupy oraz Wesołych Świąt!

Opublikowany w Pamiętnik - autor: mithrill na 23 marzec 2008

Kolejny rok minął i mamy następne święta. Ludzie oczywiście oszaleli z zakupami. W ostatni handlowy dzień chyba wszyscy mieszkańcy naszej gminy oraz ich zagraniczni goście (sic!) postanowili wybrać się do marketu. Rezultat? Ogólny chaos, tłok, nerwy i bieganina. Oczywiście moje ulubione “bumerangi” także dopisały – nie zawiodłem się (liczyłem – jedną panią widziałem 14 razy w ciągu kilku godzin, za każdym razem miała w ręcznym koszyczku jakieś tam drobiazgi). Momentami kolejka kończyła się pod drzwiami magazynu. Jak to stwierdził nasz kierownik rejonowy, “Ludzie dostają pierdolca w takie dni [ :) ]. Szaleją z zakupami i prezentami, a później będą spłacać zaciągnięte kredyty”. Pochwalił się także, że nasz rejon ustanawia codziennie nowe rekordy sprzedaży i jesteśmy najlepsi w regionie. Nasz sklep także osiągnął apogeum 21 marca. Rok temu rekord dziennego utargu w okresie przedświątecznym wynosił około 55 tysięcy złotych. W latach poprzednich wyniki utrzymywały się w podobnych okolicach (49 – 52 tysiące). W piątek dobiliśmy 62 tysięcy. Jest to wynik miażdżący jak na nasze realia. Niemiecki wpływ jest oczywiście spory chociaż mam wrażenie, że “pół-fryce” nie szaleli tak jak tubylcy. Po raz kolejny potwierdza się, że ludziom powodzi się w naszym miasteczku coraz lepiej

Zastanawiam się po co aż tyle tego żarcia, picia (wódka szła jak woda mineralna w upalny dzień) i ogólnej rozpusty pieniężnej. To tylko dwa dni, a zapasy niektórych klientów mogłyby starczyć mojej rodzinie spokojnie na miesiąc. Zupełnie jakby sklepy miały być zamknięte przez kolejny tydzień. Ile można zeżreć przez parę dni?! Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Musiałbym spędzić ten czas u przeciętnej, 6-osobowej śląskiej rodziny. Pewnie byłbym w szoku.

Za moment Święta przeminą, znów trzeba będzie iść do pracy. Ale nie obawiajcie się, już niedługo kolejny długi weekend świąteczny – Boże Ciało i gorączka zakupów wybuchnie na nowo! A tym czasem należy ustawić “obżarstwo mode” na poziom “on” i jakoś przeżyć Wielkanoc. Bo już za kilka dni dostaniecie pisemko z banku z rozplanowaną spłatą pożyczki :)

Wesołego Hallelujah!

Hell yeah ;)

wielkanoc.gif

 

“To jest gra?!”

Opublikowany w Pamiętnik - autor: mithrill na 20 marzec 2008

Wolfenstein 3D

Podobała mi się wczorajsza reakcja mojego taty, kiedy zobaczył na monitorze Call of Duty 4. Nie dziwię mu się, bo ostatnio kiedy w coś grał, miał do czynienia z Pegasusem. Tym samym zacząłem się zastanawiać dokąd zmierza technologia komputerowa? Co jest w stanie nam zaoferować? Czy oprócz efektów wizualnych i dźwiękowych człowiek będzie mógł w przyszłości zagłębić się w wirtualną rzeczywistość w sposób, który niemal uniemożliwi mu odróżnienie gry od prawdziwego życia? To wizja nieco groteskowa, ale intrygująca. Moment, w którym zaczniemy podpinać kolejną generację konsol nie do TV lecz do własnego mózgu wcale nie musi być bardzo odległy. Pisarze, twórcy mangi, anime i filmów fabularnych od dawna już pokazują w swoich dziełach takie rzeczy. Ghost in the Shell, Johnny Mnemonic, Matrix czy Avalon – to tylko niektóre z nich. W końcu wszystkie zmysły to jedynie elektryczne informacje przetwarzane przez mózg, zatem gdyby tak znaleźć metodę na zewnętrzną stymulację odpowiednich rejonów naszej mózgownicy moglibyśmy bezpośrednio dostarczaj naszej świadomości odpowiednich bodźców. Zapach, dotyk, ból… Znając naszą naturę od razu wynalazek taki zostałby użyty do celów zupełnie innych niż rozrywka. Jednak o tym nie chcę pisać.

Quake II

W ciągu zaledwie kilku lat jakość sprzętu uległa takiej poprawie, że jesteśmy dziś w stanie projektować grafikę, o której nie śniłoby się nikomu jeszcze 5 lat temu. A co najlepsze, tempo wprowadzania kolejnych ulepszeń wcale nie spada. Mniej więcej raz na rok pojawiają się nowe standardy i sprzęt, który przed chwilą był najlepszy na rynku staje się zwyczajnym, przestarzałym złomem dosłownie w mgnieniu oka. Prace nad rzeczywistością wirtualną odbywały się praktycznie na każdym etapie komputeryzacji, ale za każdym razem przynosiły one marne efekty. Projekt został więc zarzucony, ale nie zapomniany! Dziś, kiedy producenci kart graficznych mają w ręku technologię, która zrewolucjonizowała rynek sprzętu wideo (zunifikowane jednostki przetwarzania) nikt nie zaprzestaje kolejnych badań nad jeszcze lepszymi rozwiązaniami. Już za kilkanaście miesięcy powinien pojawić się nowy Windows, a wraz z nim premiera DirectX 11. Chociaż DX10 nie jest jeszcze w pełni wykorzystywany (już czeka DX10.1), pojawiają się nowe możliwości dla producentów gier. Jednym zdaniem tempo jest mordercze dla portfeli zwyczajnych użytkowników :)

MoHAA

Zdecydowanie zauważalnym jest wzrost realizmu grafiki. Czym się to objawia? Modele są bardziej dokładne, posiadają więcej szczegółów, są ostre i… doskonale cieniowane. To właśnie cieniowanie (także rola światła jest ważna) pozwoliło pchnąć jakość grafiki o kilka lat do przodu. Pamiętacie gry do roku 2001? Wyglądały podobnie do Medal of Honor (screen u góry). Prawie zupełny brak cieniowania sprawia wrażenie sztuczności, jakby obrazek pokolorowany kredkami przez dziecko. Cieniowanie niesie za sobą wiadome korzyści. Czymże byłby np. rysunek Mroza bez odpowiednio rozłożonych cieni na postaciach i otoczeniu? Cień dodaje głębi tak samo jak manipulacja ostrością. Wie o tym każdy fotograf, czy malarz. Wiedzą także artyści projektujący gry. Dopiero DX8 wprowadził zaawansowane jednostki cieniujące (shadery), które pozwoliły grafice w grach komputerowych zyskać nieco “życia”. Pojawiły się efekty oparte na dynamicznych światłocieniach. Do tej pory można było albo tworzyć prerenderowane obrazy albo nanosić tzw. “chmurki cieniowe” pod modele. Pierwszy tytuł, który maksymalnie wykorzystywał nowe, udoskonalone technologie to Doom 3 (DX9).

Doom III

Nagle okazało się, że wszystkie efekty można generować w czasie rzeczywistym. Pozwalały na to bardzo szybkie procesory kart graficznych. Odbicia, przeźroczystości, światło i cień oddziaływały na otoczenie w bardzo realistyczny sposób. Do tego doszła zaawansowana fizyka i nowatorski sposób budowy modeli 3D oraz ich teksturowania. Pojawił się efekt spectacular dodający płaskim teksturom trójwymiarowego wyglądu dzięki odpowiedniemu nałożeniu światła i cieni. Pojawiły się efekty bloom i high dynamic range (HDR) pozwalające na idealne wręcz odwzorowanie głębi i padania światła (efekt rażącego słońca po wyjściu z ciemnych pomieszczeń i powolne przyzwyczajanie się do światłą źrenic bohatera). W końcu dodano field depth, które jak ludzkie oko wyostrza obiekty, na których skupiony jest wzrok, a to wszystko w czasie rzeczywistym! (przykład na screenie niżej – Call of Duty 4, dalszy plan ostrzejszy) .

COD4 - głębia pola.

Wtedy nadszedł Windows Vista i DirectX10. Kilka małych poprawek i buńczuczne przechwałki Microsoftu. Jakość obrazu tylko nieco lepsza. Ale podwaliny pod prawdziwą rewolucję graficzną zostały podłożone. Wkrótce zapewne nie będziemy odróżniać grafiki komputerowej od zwykłego filmu. Mój ojczulek już ma problemy :D .

Call of Duty 4

cod4-09.jpg


COD4

Far Cry 2

Far Cry 2

screenshot_06.jpg

Crysis

galeria_galeria_duze_503364109.jpg

galeria_galeria_duze_503418359.jpg

Granie na środę

Opublikowany w Mjuzik - autor: mithrill na 19 marzec 2008

Środa to taki dzień, w którym nachodzi człowieka ochota na coś innego niż zazwyczaj :) Pojawiają się zachcianki jak u kobiety w ciąży i z odsłuchanych utworów wychodzi niezły bigos. Oto mały przykład.

Na początek The Smashing Pumpkins – Doomsday Clock (fajny, lecz nieoficjalny teledysk):

X-Japan i świetny kawałek Weekend (perkusista z tym swoim kołnierzem rozbraja):

Australijski melodeath. Lords of Decadence – Point of no return:

I coś dla nietypowego odbiorcy. Flyleaf – I’m So Sick wersja zmiksowana przez Legion of Doom:

Tenacious D – Wonderboy. Wbrew pozorom chłopaki z TD robią świetną muzę :) :

Walka z Belzebubem z ich filmu The Pick of Destiny zabija!

AC/DC – Stiff Upper Lip:

Manowar – Return Of The Warlord

DIO – Holy Diver

Metallica – Fuel

Póki co wystarczy ^^

Następna strona »